Wizyta w Filharmonii Szczecińskiej

Po dwóch wyjazdach do Filharmonii Gorzowskiej zorganizowanych przez Myśliborski Ośrodek Kultury, podczas których beneficjenci projektu "Muzyka Nasz Wspólny Język. Cykl Przygotowań i Wyjazdów Do Filharmonii", dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego mieli okazję wysłuchać wybitnych, kanonicznych dzieł Wolfganga Amadeusa Mozarta, nadszedł czas na spotkanie z innymi kompozytorami - tym razem w Filharmonii Szczecińskiej.

10 listopada właśnie w tejże filharmonii, uznawanej w licznych rankingach architektonicznych za jeden z najpiękniejszych budynków na świecie odbył się koncert zatytułowany "Sonoro", w programie którego publiczność mogła wysłuchać dwóch kompozycji - bardzo odległych od siebie zarówno pod względem stylistycznym, jak i czasu, w którym powstały. Pierwsza z nich to "Koncert Wiolonczelowy" Witolda Lutosławskiego (1970), natomiast druga, skomponowana niemal sto lat wcześniej (1883) Symfonia nr 9 e-moll op. 95 "Z Nowego Świata" jest autorstwa Antonina Dvoraka. Mogłoby się wydawać, iż zestawienie ze sobą współczesnego, trudnego w odbiorze, wymagającego sporego wyrobienia muzycznego dzieła - które szczególnie w początkowych partiach pełne jest pojedynczych, oderwanych od siebie dynamicznych dźwięków - z klasyczną, pełną harmonii i melodii XIX wieczną kompozycją nie jest zbyt szczęśliwym pomysłem. Jak się okazuje - tylko pozornie.

Filh 1117 01
Filh 1117 02
Filh 1117 03
Filh 1117 04
Filh 1117 05
Filh 1117 06
Filh 1117 07
Filh 1117 08
Filh 1117 09
Filh 1117 10
Filh 1117 11
Filh 1117 12
Filh 1117 13

To stylistyczne oddalenie obu utworów pozwoliło wydobyć z każdego z nich najciekawsze i najbardziej efektowne fragmenty, które tym wyraźniej wybrzmiewały na tle tak bardzo różniącej się, drugiej - będącej swoistym punktem odniesienia - kompozycji. Efekt końcowy tego zabiegu formalnego został doceniony przez słuchaczy, o czym świadczyły długie, burzliwe oklaski. Zarówno dyrygent koncertu - Daniel Smith, jak i grający na wiolonczeli główny solista, Joshua Roman byli wielokrotnie wywoływani do ukłonów przez rozentuzjazmowaną publiczność. Nie sposób w tej relacji z wyjazdu do Szczecina pominąć ważnego akcentu pozamuzycznego, a mianowicie ogromnego wrażenia jakie wywiera budynek filharmonii, szczególnie na tych, którzy są tu po raz pierwszy. Jego bryła, a także cała przestrzeń wewnątrz, łącznie z salą koncertową stanowią architektoniczne dzieło sztuki. To połączenie doznań muzycznych i estetycznych z pewnością jeszcze wielokrotnie wielu z nas przyciągnie do Filharmonii Szczecińskiej.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.